23 października 2017

Scarlett Cole - "Najtwardsza stal"


Ostatnio zapanowała moda na tatuaże. Dla wielu osób są one jedynie ozdobą ciała, jednak są i tacy, dla których jest to forma rozliczenia się z problemami. Właśnie dlatego Harper Connelly odwiedza studio Second Circle Tattoo należące do Trenta Andrewsa. Dziewczyna pragnie zakryć szpecące blizny, które zrobił jej na plecach były chłopak, a tym samym rozprawić się z demonami przeszłości. Tatuażysta podejmuje się trudnego wyzwania, tym samym coraz bardziej zgłębia historię Harper. I gdy wydaje się, że wszystko idzie ku lepszemu, przeszłość po raz kolejny daje o sobie znać…

*****

„Najtwardsza stal” to pierwsza powieść Scarlett Cole, za którą otrzymała nagrodę od portalu Goodreads, za najlepszy debiut roku 2015. Na swoim koncie ma 10 powieści z nurtu NA, które wchodzą w skład trzech serii: Tatuaże, Preload oraz Love Over Duty. „Najtwardsza stal”, która ukazała się w Polsce 20 września otwiera cykl Tatuaże.

Odkąd poznałam cykl Elle Kennedy, coraz częściej sięgam po powieści z gatunku NA. W tym przypadku było podobnie. Już sam opis mnie zaintrygował i nie da się ukryć, że okładka przyciąga kobiece spojrzenia 😉 Fabuła może nie jest odkrywcza, ale nie przeszkadzało mi to i historię Harper i Trenta pochłonęłam w zaledwie kilka godzin, a wszystko za sprawą świetnie skonstruowanych dialogów pełnych ciętych ripost, sarkazmu, a także ciepłych słów. Najważniejszym wątkiem jest oczywiście więź łącząca głównych bohaterów, jednak na mnie większe wrażenie zrobiła przemiana dziewczyny, którą można obserwować na kartach powieści. Początkowo była przestraszona, bała się wszystkiego co nieznane, a z czasem stawała się coraz silniejsza i nawet w chwili, gdy przyszło jej się zmierzyć z demonami przeszłości zachowała zimną głowę. Lubię przyglądać się zmianom, jakie zachodzą w bohaterach, dzięki temu wydają mi się bardziej realistyczni. O ile przemiana Harper jest wyeksponowana, to ta, która dokonuje się w Trencie jest delikatniejsza i obejmuje przede wszystkim postrzeganie samego siebie. 

Historia bohaterów obfituje w sceny erotyczne typowe dla tego typu powieści, ale nie brakuje w niej również przejawów typowego romantyzmu, a także akcentu przyjaźni. Jedynym moim zarzutem, jest to, że w końcówce wszystko dzieje się za szybko, a niektóre reakcje bohaterów są po prostu nierealne, zwłaszcza w epilogu.

Podsumowanie: Mimo, że „Najtwardsza stal” to kolejna powieść z gatunku NA bliźniaczo podobna do innych i nie wprowadziła do mojego życia niczego nowego, to czytało się ją świetnie. Barwni bohaterowie, którzy pozostają w pamięci na dłużej i cięte riposty sprawiły, że nie zdawałam sobie sprawy z upływu czasu i gdy dotarłam do ostatniej strony chciałam więcej! Już nie mogę się doczekać kolejnej części z Cujo w roli głównej, zwłaszcza, że między nim a Dreą iskrzyło od samego początku, a zakończenie „Najtwardszej stali” niejako jest zapowiedzią tego, co nas czeka 😉 

Autor: Scarlett Cole
Tytuł: "Najtwardsza stal"
Cykl: Tatuaże, #1
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Liczba stron: 352
Premiera: 20 września 2017
Wydawca: Akurat





Cykl Tatuaże:
Najtwardsza stal | The Fractured Heart | The Purest Hook | The Darkest Link


Bardzo dziękuję Business and Culture oraz Wydawnictwu Akurat za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)



22 października 2017

Kolejna porcja książkowych promocji :)

Chyba żaden książkoholik nie przejdzie obojętnie obok promocji, a tych w Biedronce ostatnio dużo. Od jutra kolejna porcja książek, a każda z nich będzie kosztować 9,99 zł :) Wśród nich będzie można znaleźć książki w wersji kieszonkowej, ale również normalnej, a wierzcie mi, jest w czym wybierać! Aż żałuję, że u mnie w miejscowości nie ma Biedronki....


Liczę na to, że uda mi się dorwać powieści Jo Nesbo oraz, że "Marsjanin" będzie w normalnym wydaniu, a nie pocket ;) A Wy na coś zapolujecie? :)

15 października 2017

Książkowe szaleństwo za 9,99 zł :)

Chyba żaden książkoholik nie przejdzie obojętnie obok promocji, a tych w Biedronce ostatnio dużo. Od jutra kolejna porcja książek, a każda z nich będzie kosztować 9,99 zł :) Wśród nich będzie można znaleźć książki w wersji kieszonkowej, ale również normalnej, a wierzcie mi, jest w czym wybierać! Aż żałuję, że u mnie w miejscowości nie ma Biedronki....



Na co się skusicie? :)

14 października 2017

Wojtek Miłoszewski - "Inwazja"


Obecnie Europa zmaga się z wieloma problemami – z imigrantami, atakami terrorystycznymi ze strony ISIS, kryzysem Unii Europejskiej, a co by się stało gdyby do tego doszła wojna? Pokój jest pojęciem względnym, a cała Europa znajduje się na beczce prochu, więc wystarczy tylko iskra… 

Rosja pogrążona w kryzysie, nie może sobie pozwolić na utratę znaczenia na Starym Kontynencie, dlatego Władimir Putin, Angela Merkel oraz François Hollande przygotowują plan, który może pogrążyć Europę w chaosie. Wszyscy czują, że coś się święci, jednak polski rząd nie dopuszcza do siebie myśli, że po prawie 80 latach rozgorzeje III wojna światowa, w której to Rzeczpospolita po raz kolejny będzie buforem przed ekspansją rosyjską na zachodnią Europę. Tak osłabiona Polska pod wodzą prezydenta sterowanego przez Prezesa staje się idealnym celem, a sojusznicy ze Stanów Zjednoczonych nie spieszą się z pomocą…

Nazwisko Wojtka Miłoszewskiego poznałam przy okazji oglądania seriali Wataha i Prokurator, których jest scenarzystą. Obie produkcje bardzo mi się podobały, dlatego nie zawahałam się przed sięgnięciem po jego debiutancką powieść, chociaż nie ukrywam, miałam pewne obawy…

Wojnę obserwujemy z perspektywy kilku bohaterów: byłego komandosa, który stara się rozpocząć nowe życie w Egipcie, jednak w obliczu zbliżającej się wojny wraca do służby w wojsku, bizneswoman i jej ojca, którzy dążą po trupach do celu oraz ojca rodziny, którego największym zmartwieniem jest spłata rat kredytu hipotecznego oraz utrzymanie rodziny, która niebawem ma się powiększyć. Historie zwykłych ludzi przeplatają się ze wstawkami z życia politycznego, które niejednokrotnie były przejaskrawione i przed oczami stawały mi sceny żywcem wyjęte z „Ucha Prezesa”. To, co mi się podobało w tej powieści, to ukazanie procesu ewolucji poszczególnych bohaterów, którzy nie przypominają tych z pierwszych stron książki. Trzeba przyznać, że przemiana została przedstawiona w naprawdę wiarygodny sposób. 

W powieści przewija się wiele nazwisk ze świata polityki – Putin, Trump, czy Merkel, a także wiele rodzimych postaci, które nie są wymienione z imienia i nazwiska, jednak nietrudno domyślić się kto jest wszechwładnym Prezesem, prezydentem Andrzejem, czy ministrem obrony, przy którym lepiej nie wspominać o brzozach. Każdy z nich jest ukazany w sposób karykaturalny, więc niekiedy faktycznie można się pośmiać, jednak dla tych, którzy przyglądają się wydarzeniom na scenie politycznej, może być to śmiech przez łzy. Pozostali bohaterowie są dość irytujący, nie potrafiłam się do nich przekonać.

Język powieści jest dość prosty, często wulgarny, a opisy, jak przystało na scenarzystę, naprawdę malownicze. Wielokrotnie miałam wrażenie, że dialogi są sztuczne, pisane na siłę, byleby ukazać jakieś interakcje z innymi.

Podsumowanie: „Inwazja” to powieść, o której było dość głośno przed premierą. Trzeba przyznać, że zamysł autora, by umieścić historię we współczesnych realiach był naprawdę dobry, jednak z wykonaniem jest znacznie gorzej, co sprawiło, że 500-stronicową książkę „męczyłam” ponad miesiąc… Choć jest to przerażająca wizja tego, co naprawdę może się wydarzyć, nie potrafiłam wciągnąć się w historię i odczuwałam znużenie. Chyba political fiction nie jest dla mnie..

Autor: Wojtek Miłoszewski
Tytuł: "Inwazja"
Cykl: Wojna.pl, #1
Liczba stron: 512
Premiera: 24 maja 2017
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Inwazja [Wojtek Miłoszewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Inwazja [Wojtek Miłoszewski]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


9 października 2017

Podsumowanie września '17


Wrzesień minął, nawet nie wiem kiedy :) Przez większość czasu uczyłam się do egzaminu, a w przerwach podczytywałam książki. Nie wiem jak Wy, ale wtedy, kiedy mam się uczyć najlepiej mi się czyta :) Po prostu pochłaniam książki, niezależnie od objętości, dlatego nie zdziwiłam się, gdy zobaczyłam, że przeczytałam aż 10 książek. Chyba rekord w tym roku :)

Oto książki, które udało mi się przeczytać:



  • Artur Urbanowicz - "Gałęziste" - po powieści grozy sięgam baaardzo rzadko, jednak skusił mnie wątek wierzeń słowiańskich. Dobra pozycja, robi wrażenie, jednak to nie do końca moja bajka [7/10] → recenzja
  • Andy Jones - "Dwoje do pary" - niepozorna powieść. Pokazuje, że miłość nie zawsze obfituje w fajerwerki i nieustanną namiętność. Początkowo czytanie mi się dłużyło, potem było już tylko lepiej, a zakończenie... Cóż, nie tego się spodziewałam... [6/10] → recenzja
  • Damien Boyd - "W linii prostej" - króciutki kryminał, ciekawa fabuła, z pewnością spodoba się tym, którzy lubią tematykę gór ;) Niestety dość szybko domyśliłam się kto stoi za tym wszystkim, ale ostatnie kilka stron były dla mnie zaskoczenie :) [6/10] → recenzja
  • Elżbieta Rodzeń - "Przyszłość ma Twoje imię" - książka liczy ponad 500 stron, a pochłonęłam ją w kilka godzin. Cudowna historia, która zawojowała moje serce! Blanka i Mateusz to jedna z moich ulubionych literackich par :) [10/10] → recenzja
  • Anna Bińkowska - "Tu się nie zabija" - ciekawy debiut, w którym wyeksponowane są w szczególności czynności Policji. Mirska i Budryś na plus, ale to Madyjak zawojował moje serce swoją gwarą warszawską, a jak donosi Autorka, kolejna część już już w przygotowaniu :) [6/10] → recenzja
  • Jennifer L. Armentrout - cykl Lux - Mimo, że w pierwszym tomie doszukałam się wielu podobieństw do "Zmierzchu", to cały cykl jest genialny! Nieustannie coś się dzieje, nie ma czasu na nudę, więc w ogóle nie zdziwiłam się, że pochłonęłam pięć części w niecały tydzień ;) [10/10!]

Ponadto, zaczęłam czytać:
  • Wojtek Miłoszewski - "Inwazja" - w okolicach premiery było o niej niezwykle głośno, ale już teraz mogę powiedzieć, że w ogóle nie potrafię się wkręcić w tę historię... Wszystko jest przerysowane, czyta się dość... ciężko.
  • Nicholas Sparks - "We dwoje" - książka, na którą czekałam od miesięcy! Na razie przeczytałam ok. 100 stron i jest dobrze :)

Trochę cyferek:
  • Łącznie przeczytałam 3798 stron, co daje 126,6 strony na dzień :) Muszę przyznać, że wynik przeszedł wszelkie moje wyobrażenia :)
  • Przeczytałam 5 książek w wersji papierowej i 5 e-booków.
  • Najkrócej czytałam "Obsydian", bo tylko 7 godzin, a najwięcej czasu spędziłam z "Gałęzistymi".

Hit miesiąca: Jest w czym wybierać :) Mimo, że cykl Lux jest genialny, to wydaje mi się, że odrobinę lepsza była powieść Elżbiety Rodzeń. Prawdziwa, osadzona w polskich realiach i aż cieplej robiło się na sercu, jak się widziało przemianę Blanki. Kreacja Mateusza przypadła mi do gustu od samego początku - taki samiec alfa, który za pewnością siebie i niezależnością skrywa swoją wrażliwość.

Kit miesiąca: W tym miesiącu nie było słabych książek, jednak najtrudniejszą przeprawę miałam z "Gałęzistymi". Bohaterowie ogromnie mnie irytowali i mimo, że wpleciono wierzenia słowiańskie, jakoś nie do końca potrafiłam się wkręcić w tę historię. Ot, nie moja bajka.


Ponadto, na blogu pojawiły się wpisy o:

Jak widzicie moja aktywność na blogu, Waszych blogach, IG oraz FB jest ostatnio niska, a to wszystko przez egzamin, do którego się przygotowuję od kilkunastu tygodni, a który odbędzie się za równy miesiąc. Dajcie znać, jak wyglądał Wasz wrzesień :) Jaka była najlepsza książka, którą przeczytaliście? Na co czekacie najbardziej w tym miesiącu? Trzymajcie się ciepło i do usłyszenia! :)

7 października 2017

Andy Jones - "Dwoje do pary"



Czy wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Fisher nie wierzył, jednak po spotkaniu Ivy się to zmieniło. Pierwsze dni obfitowały w romantyczne uniesienia, długie rozmowy i wzajemne zauroczenie, jednak  wraz z wizytą u ojca mężczyzny coś się zmienia. Czy uczucie, które wybuchło między nimi równie szybko zgaśnie? A może para zawalczy o miłość?

Andy Jones mieszka w Londynie i na co dzień pracuje w agencji reklamowej. Swojej pasji, pisaniu książek, oddaje się w weekendy. Zadebiutował w 2011 roku powieścią „Girl 99”, a w Polsce ukazała się inna jego pozycja – „Dwoje do pary”.

Sięgnęłam po „Dwoje do pary” z uwagi na rekomendację i podobieństwo do „Jednego dnia”. Już na początku uderzyło mnie to, że autor wybrał mężczyznę na narratora w powieści o miłości. Nieczęste to rozwiązanie i muszę przyznać, że początkowo czytało mi się dość dziwnie, ale w końcu się przyzwyczaiłam. Historia Fishera i Ivy może nie obfituje w romantyczne uniesienia, jednak oddaje w sposób realistyczny „docieranie się” partnerów, którzy tak naprawdę dopiero uczą się wspólnego życia. Mają swoje wzloty i upadki, lepsze i gorsze chwile, jednak im dłużej czytałam, tym bardziej świadoma byłam łączącego ich uczucia, które objawiało się m.in. w uczęszczaniu na zajęcia do szkoły rodzenia, czy nawet wspólne czytanie co tydzień jednego rozdziału z poradnika na przyszłych rodziców. Takie drobnostki, a napełniały moje serce ciepłem 😉 Natomiast zwrot akcji w samej końcówce sprawił, że do ostatniej kartki nie byłam pewna jaki będzie ostateczny wydźwięk powieści.

Andy Jones przedstawił różne oblicza miłości. Ukazał prawdziwe, dojrzałe uczucie, które reprezentuje Esther – przyjaciółka Fishera. Kobieta po kilkudziesięciu latach życia w Wielkiej Brytanii, postanowiła przeprowadzić się do ojczyzny swojego ukochanego. To ona pokazuje młodemu mężczyźnie, że miłość nie opiera się jedynie na namiętności, ale również na zrozumieniu i umiejętności dojścia do konsensusu. Jest również Frank, który jest w trakcie rozwodu i ze wszystkich sił stara się pokazać, że panuje nad sytuacją. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie związek Ela i Phila, którzy zmagają się z kryzysem z powodu choroby tego pierwszego. Historia uderzająco podobna do tej z „Zanim się pojawiłeś”, jedynie El jest bardziej opryskliwy, nieznośny, lecz w chwilach lepszego samopoczucia jest prawdziwym przyjacielem i dba o to, by Phil nie cierpiał po jego śmierci. 

Głównym bohaterem jest wcześniej wspomniany Fisher, któremu daleko do chodzącego ideału. Zwyczajny mężczyzna, który poczuwa się do obowiązku zapewnienia godnego bytu swojej rodzinie, popełniający błędy i zmagający się z wieloma problemami. Na początku nie potrafiłam się przekonać do tego bohatera, który analizował każde słowo, pauzę, westchnienie i tworzył jakieś nadinterpretacje (niczym kobieta!), ale z czasem zyskuje w oczach czytelnika. Natomiast do Ivy nie potrafiłam się przekonać. Gdy już byłam bliska polubienia jej, ponownie pokazywała się z tej gorszej strony – wiecznie naburmuszonej kobiety, dlatego trudno jest mi powiedzieć, że polubiłam bohaterów tej powieści.

Podsumowanie: „Dwoje do pary” to niepozorna powieść. Dłużący się początek może odstraszyć, jednak później jest już tylko lepiej. Andy Jones ukazał, że miłość to nie tylko namiętność, ale również troska o drugiego człowieka, chęć sprawiania mu radości i niespodzianek. Co prawda historii nie można zaliczyć do najdynamiczniejszych, jednak trzeba przyznać, że lektura zmusza do refleksji. Zatem, jeżeli nie oczekujecie ognistego romansu, to sięgnijcie po tę książkę 😊


Autor: Andy Jones
Tytuł: "Dwoje do pary"
Tytuł oryginału: "Two of Us"
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Liczba stron: 326
Premiera: 1 lutego 2017
Wydawca: Świat Książki







Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


6 października 2017

Blogerze, co polecasz? #10 - uśmiechnij się! :)


Nie dość, że mamy w końcu piątek (weekendu początek 😁 ), to właśnie dzisiaj przypada Międzynarodowy Dzień Uśmiechu. Jak wiadomo uśmiech czasami potrafi zdziałać cuda, dlatego poprosiłam Kasię z Czworgiem Oczu, Ewę z Book Beast, Ilonę z The books of my life 💗oraz Tatianę z Lost in My Books, by podzieliły się tytułami książek, które sprawiły, że na ich ustach zagościł uśmiech :) Jesteście ciekawi co wybrały? Sprawdźcie!



Kiedy pierwszy raz zobaczyłam temat października, wydawało mi się, że to będzie proste – przecież masa książek wywołała we mnie uśmiech! Jednak im więcej myślałam o temacie, tym trudniej było mi coś znaleźć. Generalnie rzadko przeżywam silne emocje podczas lektury – trudno mnie książką przestraszyć, zszokować, doprowadzić do płaczu czy śmiechu. Ale czasem się to zdarza – tym najlepszym, oczywiście. ;)

Bardzo lubię wszelkie przerysowania i hiperbole, więc humor pasujący do mojego znacznie łatwiej odnajduję w komiksach – tam żarty wykraczające poza kanon są zdecydowanie częstsze niż w literaturze. Ale jeśli śmieję się do książki, to z reguły ona również opiera się na wyolbrzymieniu. Przykładem jest tutaj moja ukochana „Awaria małżeńska” Magdaleny Witkiewicz i Nataszy Sochy – powieść obyczajowa ze stereotypami o mężczyznach rozbuchanymi do absurdalnych rozmiarów. To jedna z niewielu książek, przy których autentycznie zanosiłam się śmiechem. Do tego grona należy również „What if?” Randalla Munroe – choć to zupełnie inna lektura (książka popularnonaukowa), to absurdalny humor w niej zawarty bardzo wpasował się w mój, a niektóre scenki pamiętam do dziś (i wciąż tak samo mnie bawią!).

A gdy po prostu staram się uśmiechnąć do własnych wspomnień i myślę o najprzyjemniejszej książce, pierwsza przychodzi mi na myśl moja ulubiona lektura, czyli „Potop”. Ot, siła sentymentu. :)


*****


Tatiana z Lost In My Books

,,Lato koloru wiśni" to absolutnie mój faworyt, to książka, o której mówiłam niemal wszędzie i bardzo ją polecałam. Jest to historia Emely i Elyasa. Emely jest studentką w Berlinie i po jakimś czasie do miasta przyjeżdża jej najlepsza przyjaciółka, niestety okazuje się, że jej brat również tam jest, co Emely bardzo się nie spodobało, ponieważ się nienawidzą, przez pewne wydarzenie z przeszłości. I tak zaczyna się otwarta wojna językowa między nimi. 

Jak ją sobie kupowałam, to nie zdawałam sobie sprawy, że będzie to aż tak zabawna lektura. Już od początku książki nie mogłam przestać się śmiać. Zdarzało mi się dosłownie wybuchnąć nagle śmiechem, że aż moja mama przychodziła do mojego pokoju i pytałam z czego się tak śmieje. To jak bohaterowie zachowują się wobec siebie, to istna komedia. Oczywiście mamy również mnóstwo innych postaci, które również są przezabawne. Jeszcze nigdy przy żadnej książce nie płakałam tyle razy ze śmiechu. Sama fabuła książki nie jest jakaś wyjątkowa, ale za to jest nasycona sarkastycznym humorem, aż do ostatnich stron, więc w ogóle nie idzie się przy niej nudzić. Myślę, że trzeba być jakimś drętwym człowiekiem, jeżeliby chociaż jedna scena kogoś nie rozbawiła. Chciałabym przeczytać więcej takich humorystycznych romansów. ,,Lato koloru wiśni" przeczytałam aż 2 razy i w obydwu razach bawiła mnie równie mocno. Pożyczyłam ją również koleżance, która jak czytała to mi, aż fragmenty śmiesznych scen wysyłała i padała ze śmiechu.


*****



Książki dają nam ogrom emocji. Smutek, strach, napięcie, płacz ale co najważniejsze uśmiech. Często czytamy książkę i buźka sama nam się uśmiecha. Czasem bywa tak, że gdy tylko przypomnimy sobie daną pozycję od razu pojawia nam się uśmiech na twarzy. Czy nie mam racji? Na pewno się ze mną zgodzicie. Ostatniego czasu przeczytałam książkę Colleen Hoover pt. "Maybe Someday". Ta książka jest dla mnie właśnie taki powodem do uśmiechu. Kiedy tylko ją czytałam nie raz się uśmiechałam. Powodowała, że miałam na całym ciele dreszcze i moje serducho biło szybciej. Takie emocje lubię, bo właśnie one wywołują u czytelnika uśmiech. "Maybe Someday" to książka o miłości. Autorka w dość inny i ciekawy sposób przedstawiła nam schematyczny przebieg miłosny jaki zawsze pojawia się w książkach. Tutaj dorzuciła nam muzykę. Muzykę, którą możemy słuchać podczas czytania. To jedna i najciekawsza forma jaką dorzuciła autorka do tej powieści. Bohaterowie poznają się w dość ciekawy sposób. Sydney i Ridge mieszkają na przeciwko siebie a nawet się nie znają. Pewnego dnia Ridge wychodzi na balkon i zaczyna grać na gitarze. Sydney wychodzi na swój balkon i śpiewa do jego melodii. Ridge potrzebuje tekstów do swojej muzyki i zauważa to, że Sydney coś podśpiewuje. Chłopak wysyła dziewczynie wskazówki, pokazuje, że chce jej tekstów. Tak rozpoczyna się ich historia. Ale to nie wszystko. W tej powieści nie tylko chodzi o to, że bohaterowie się spotykają, śpiewają i się zakochują w sobie. Nie! To znacznie coś więcej. Nie raz was zaskoczy. Jeżeli jesteście ciekawi i chcecie jakąś pozycję, która spowoduje, że się uśmiechniecie nawet po jej przeczytaniu to polecam! Koniecznie sięgnijcie po "Maybe Someday".


*****


Ewa z Book Beast

Powieści, które wywołały u mnie uśmiech jest cała masa! Postaram się polecić Wam dwie z nich , które związane są z ukochanym przeze mnie gatunkiem- fantastyką. Dwie powieści- dwóch absolutnie cudownych autorek.

Wśród nich jest jedna, które zdobyła moje serce i prowokowała gorszące spojrzenia ludzi w miejscach publicznych, kiedy wybuchałam śmiechem. Szczerze polecam cykl Olgi Gromyko o pewnej wiedźmie, która nie potrafi trzymać języka za zębami, a siebie z dala od kłopotów mowa oczywiście o Wolsze Rednej, a w skrócie W.Rednej :) 

"Kryna skinęła pokrzepiająco i znikła w kuchni, zostawiwszy mnie sam na sam z moim mózgiem, czyli praktycznie w samotności."

Nie jest łatwo napisać książkę z tego gatunku i taką, która w inteligentny sposób będzie bawić czytelnika. Pani Oldze Gromyko udało się to jednak znakomicie. Humor w tej powieści jest rewelacyjny, jest zabawnie i z charakterem, nie musimy obawiać się żenujących żartów. Jest lekko, śmiesznie i wyraziście.
Dialogi nie są wymuszone, a momentami riposty Wolhy ma się ochotę oprawić w ramkę. I chociaż fabularnie to nie jest najbardziej porywający cykl, to humorem nadrabia w 100%.

"Uśmiech władcy działał na kobiety tak samo, jak obuch topora rzeźnickiego na krowy."

Jeśli chodzi o drugą fantastyczną powieść to, gdy myślę o najmocniej kondensowanej dawce uśmiechu przychodzi mi do głowy jedna ałtorka (gdyż tak siebie nazywa;)- Marta Kisiel i jej cykl "Dożywocie". Marta Kisiel ma swój własny oryginalny styl i niekonwencjonalne poczucie humoru, które rozbraja mnie na łopatki. Wyobraźcie sobie historię pisarza Konrada Romańczuka, który dziedziczy na "dożywocie" gotycki dom o uroczej nazwie "Lichotka". Dziedziczy go jednak z nie banalnym wkładem w postaci lokatorów- anioła w bamboszkach, widmowego poety, gotującego krakena, utopców i kotki Zmory. W tym domu nie zaznacie nudy, a o Wasze mięśnie brzucha i dobry humor zatroszczy się sama ałtorka, która świetnie potrafi balansować słowem i trafionym w punkt humorem. 

"Jako tradycyjny Anioł Stróż Licho nie miało na wyposażeniu żadnych mieczy ognistych ani tym podobnych robiących odpowiednie wrażenie akcesoriów, mogło co najwyżej kopnąć z bamboszka."

Zapraszam Was do Lichotki na niezapomnianą, pełną uroku i humoru opowieść. Życzę Wam wiele uśmiechu każdego dnia, i jak największej ilości książek, które go u Was wywołują :) 



Bardzo dziękuję dziewczynom, że zgodziły się wziąć udział w tym wpisie! :*

A w Waszym przypadku, jaka książka spowodowała, że uśmiech zagościł na Waszej twarzy? :)

5 października 2017

Premiery miesiąca, czyli co nowego w kinie?:) - październik '17


Brrr... Jak zimno! Nie wiem jak Wy, ale nie uśmiechają mi się długie spacery w taką pogodę... Może zatem wizyta w kinie? :) Sprawdźcie, co pojawi się na dużym ekranie w tym miesiącu :)

6 października

"Blade Runner 2049"
Reżyseria: Dennis Villeneuve
Scenariusz: Hampton Fancher, Michael Green
Produkcja: Kanada, USA, Wielka Brytania
Gatunek: Sci-Fi
Na podstawie powieści Philipa K. Dicka - "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?"
Premiera światowa:
4 października 2017
W rolach głównych: Ryan Gosling (Oficer K), Harrison Ford (Rick Deckard), Jared Leto (Niander Wallace), Ana de Armas (Joi)


Opis: Oficer policji Los Angeles trafia na ukrywaną przez lata informację, która może pogrążyć resztki społeczeństwa w chaosie. Odkrycie prowadzi go do poszukiwań Ricka Deckarda, byłego łowcy androidów, który zaginął trzydzieści lat temu.

Zwiastun:

*****

"Wszyscy moi mężczyźni"
Scenariusz i reżyseria: Hallie Meyers-Shyer
Produkcja: USA
Gatunek: Komedia romantyczna
Premiera światowa: 6 września 2017
W rolach głównych: Reese Witherspoon (Alice Kinney), Nat Wolff (Teddy), Jon Rudnitsky (George), Pico Alexander (Harry), Michael Sheen (Austen)
Opis: Po rozstaniu z mężem, Alice wraz z córkami opuszcza Nowy Jork. W Los Angeles wraca do rodzinnego domu, znajduje pracę oraz szkołę dla dzieci. I tylko sprawy sercowe odkłada gdzieś na bok. Wszystko zmienia się, gdy w dniu urodzin poznaje trzech uroczych facetów, którzy – podobnie jako ona – przybyli do LA w pogoni za marzeniami. Cała trójka pozostaje bez dachu nad głową i Alice, wbrew rozsądkowi, pozwala im zamieszkać u siebie. Tak rozpoczyna się pasmo damsko-męskich komplikacji, które z czasem przekształcają się w coś o wiele więcej. To jednak nie koniec wrażeń. Prawdziwe emocje zaczną się, gdy do drzwi Alice zapuka jej dawny mąż… Czy dla miłości warto rozpoczynać wszystko od nowa?

Zwiastun:

*****

13 października

"Pierwszy śnieg"
Reżyseria: Tomas Alfredson
Scenariusz:  Søren Sveistrup, Hossein Amini, Peter Straughan
Produkcja: Szwecja, USA, Wielka Brytania
Gatunek: Kryminał
Na podstawie powieści Jo Nesbo - "Pierwszy śnieg"
Premiera światowa:
7 października 2017
W rolach głównych: Michael Fassbender (Harry Hole), Rebecca Ferguson (Katrin Bratt)
Opis: Szef elitarnej ekipy detektywów prowadzi skomplikowane śledztwo. Wraz z nadejściem zimy ginie kolejna osoba. Detektyw boi się, że do miasta powrócił seryjny morderca. Z pomocą znakomitej rekrutki zaczyna łączyć stare sprawy kryminalne z nowymi brutalnymi zdarzeniami. Wie, że musi rozwiązać zagadkę, zanim spadnie kolejny pierwszy śnieg.

Zwiastun:

*****

20 października

"Geostorm"
Reżyseria: Dean Devlin
Scenariusz: Dean Devlin, Paul Guyot
Produkcja: USA
Gatunek: Katastroficzny
Premiera światowa: 12 października 2017
W rolach głównych: Gerard Buttler (Jake), Him Sturgess (Max), Abbie Cornish (Sarah), Ed Harris (Dekkom), Andy Garcia (prezydent Palmer)
Opis: Kiedy katastrofalne w skutkach zmiany klimatu zaczynają zagrażać istnieniu Ziemi, rządy wszystkich państw świata jednoczą siły i tworzą program o kryptonimie Dutch Boy Program. Obejmuje on sieć satelitów otaczających całą planetę, które uzbrojono w technologie z dziedziny geoinżynierii zaprojektowane, aby powstrzymywać powstawanie klęsk żywiołowych. Po dwóch latach niezakłóconego działania system ochronny zaczyna szwankować. Zadanie usunięcia awarii zostaje powierzone dwóm braciom, którzy od dawna nie utrzymują ze sobą kontaktu. Muszą oni zdążyć rozwiązać problem, zanim olbrzymich rozmiarów geoburza pochłonie całą planetę.

Zwiastun:

*****

"Pomiędzy nami góry"
Reżyseria: Hany Abu-Assad
Scenariusz: J. Mills Goodloe, Chris Weitz
Produkcja: USA
Gatunek: Dramat
Na podstawie powieści Charlesa Martina - "Pomiędzy nami góry"
Premiera światowa:
9 września 2017
W rolach głównych: Idris Elba (Ben Bass), Kate Winslet (Alex Martin)
Opis: Dwoje obcych sobie ludzi, którzy wychodzą cało z tragicznej katastrofy lotniczej, uwięzionych zostaje w niedostępnych, skutych lodem górach. Kiedy uświadamiają sobie, że spodziewana pomoc nie nadejdzie, zmuszeni są wyruszyć w kilkusetkilometrową podróż przez dziką okolicę. Po drodze muszą stawić czoło nie tylko niewyobrażalnym przeciwieństwom losu, lecz także nieoczekiwanej namiętności.

Zwiastun:

*****

"Człowiek z magicznego pudełka"
Scenariusz i reżyseria: Bodo Kox
Produkcja: Polska
Gatunek: Sci-Fi
Premiera światowa: 19 września 2017
W rolach głównych: Olga Bołądź (Goria), Piotr Polak (Adam), Arkadiusz Jakubik (Emfazy Stefański)
Opis: Warszawa, rok 2030. Wydawać by się mogło, że dla Adama lepsze jutro było… wczoraj. Dotknięty zanikiem pamięci bohater musi zacząć wszystko od nowa. Przeprowadza się i rozpoczyna pracę w potężnej korporacji. Poznaje w niej atrakcyjną Gorię, którą jest totalnie oczarowany. Początkowo dziewczyna opiera się jego zalotom, uparcie twierdząc, że nie jest w jej typie. Gdy jednak romans nabiera rumieńców, chłopak dokonuje niebywałego odkrycia. W swoim nowym mieszkaniu znajduje stare radio, które nadaje audycje z lat 50. Okazuje się, że odbiornik emituje również fale umożliwiające teleportację. Podczas jednej z podróży Adam „utyka” w 1952 roku. Zaniepokojona nieobecnością ukochanego Goria podejmuje się fascynującej, ale i niebezpiecznej misji sprowadzenia go z powrotem.

Zwiastun:

*****

25 października 

"Thor: Ragnarok"
Reżyseria: Takia Waititi
Scenariusz: Craig Kyle, Christopher Yost, Stephany Folsom, Eric Pearson
Produkcja: USA
Gatunek: Fantasy
Na podstawie komiksu Jacka Kirby'ego, Stana Lee i Larry'ego Liebera
Premiera światowa:
24 października 2017
W rolach głównych: Chris Hemsworth (Thor), Tom Hiddleton (Loki), Cate Blanchett (Hela), Idris Elba (Heimdall), Jeff Goldblum (Grandmaster), Teresa Thompson (Walkiria), Karl Urban (Skurge), Mark Ruffalo (Bruce Banner/Hulk), Anthony Hopkins (Odyn)
Opis: Thor zostaje uwięziony po drugiej stronie wszechświata. Osłabiony i pozbawiony młota musi znaleźć sposób, by powrócić do Asgardu i stawić czoła bezwzględnej i wszechpotężnej Heli oraz powstrzymać Ragnarok – "zmierzch bogów", zagładę świata i całej asgardzkiej cywilizacji. Przedtem jednak musi stanąć do gladiatorskiego pojedynku na śmierć i życie z byłym sprzymierzeńcem i członkiem drużyny Avengers — niesamowitym Hulkiem! 

Zwiastun:

*****

"Shot caller"
Scenariusz i reżyseria: Ric Roman Waugh
Produkcja: USA
Gatunek: Thriller
Premiera światowa: 17 czerwca 2017
W rolach głównych: Nikolaj Coster-Waldau (Jacob/Money)
Opis: Biznesmen Jacob Harlon (Nikolaj Coster-Waldau) trafia do więzienia po spowodowaniu śmiertelnego wypadku. By przetrwać za kratkami, musi nauczyć się obowiązujących w zakładzie karnym reguł, ale również wyrachowania i sprytu. Z czasem Jacob zacznie rozumieć, że jedyną gwarancją na przeżycie jest dołączenie do któregoś z więziennych gangów. Decyzja, którą podejmie, uratuje go od śmierci, ale napiętnuje na resztę życia. Wkrótce po wyjściu z więzienia, przywódcy gangu zmuszą Jacoba do przeprowadzenia zbrojnej operacji przeciwko największym rywalom z ulic Kalifornii. Były skazaniec, chcąc nie chcąc, znajdzie się w sytuacji, w której zaciągnięte długi możne spłacić wyłącznie przelaną krwią.

Zwiastun:

*****

"A Ghost Story"
Scenariusz i reżyseria: David Lowery
Produkcja: USA
Gatunek: Dramat, fantasy
Premiera światowa: 22 stycznia 2017
W rolach głównych: Casey Affleck (C), Rooney Mara (M)
Opis: Niedawno zmarły mężczyzna powraca jako duch w białym prześcieradle do domu, by przynieść pocieszenie swej złamanej rozpaczą żonie. Szybko orientuje się, że jest niewidzialny, odłączony od realnej czasoprzestrzeni. Może tylko patrzeć, jak życie, które znał i kobieta, którą kocha powoli oddalają się od niego. Coraz bardziej niezauważalny, skazany na zapomnienie, przebywa niezwykłą podróż w historii, konfrontując się z bezmiarem egzystencji.

Zwiastun:


Sporo tych premier, ja najchętniej wybiorę się na "Thora", bo bardzo długo na niego czekałam, a że uwielbiam Marvela...💕💕

Poza tym, zdaję sobie sprawę, że nie ma mnie na blogu tyle, ile bym tego chciała, ale za miesiąc, po egzaminie nadrobię wszystkie zaległości! Trzymajcie się ciepło! 😘

25 września 2017

Anna Bińkowska - "Tu się nie zabija"


Iga Mirska zaczyna pracę w Wydziale Zabójstw Komendy Stołecznej w Warszawie i od razu zostaje przydzielona do brutalnego morderstwa w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Ofiarą jest Tadeusz Zawistowski, jedna z najbardziej szanowanych osób w tym środowisku, będący dyrektorem Instytutu.  Jego śmierć wywołuje wiele kontrowersji, zwłaszcza, że każdy z jego  współpracowników wydaje się mieć motyw, co w dużym stopniu komplikuje śledztwo. Czy Mirska poradzi sobie w pierwszym śledztwie i przekona do siebie kolegów z wydziału?

Anna Bińkowska – z wykształcenia archeolog, z zamiłowania pisarka. Początkowo lubowała się w krótkich formach, które zostały nagrodzone w różnego rodzaju konkursach. „Tu się nie zabija” to pierwsza powieść w jej dorobku literackim.

Autorka na miejsce zbrodni obrała dobrze znany jej kampus Uniwersytetu Warszawskiego co widać, gdyż pewnie oprowadza czytelnika po zakamarkach Instytutu. Pomysł na morderstwo w uczelnianych murach jest czymś nowym, świeżym (przynajmniej ja nie spotkałam się z powieścią z takim motywem), bo faktycznie w takim miejscu, gdzie powinien królować rozum i doświadczenie, nie powinno dojść do tego typu zbrodni... Sam przebieg śledztwa ukazany jest z najdrobniejszymi szczegółami. Dla mnie, osoby, która ukończyła prawo, przyglądanie się postępom śledztwa było ciekawym doświadczeniem, jednak ktoś, kto liczy na to, że trup będzie ścielił się gęsto, a kałuże krwi zamienią się w istny potok, może się zawieść. Akcja poprowadzona jest spokojnie, co dawało mi się we znaki zwłaszcza na początku, jednak później, kiedy wychodzą niektóre smaczki z życia pracowników Instytutu robi się coraz ciekawiej 😉 Rozwiązanie zabójstwa było dla mnie niemałym zaskoczeniem, tym bardziej motyw, jakim kierowała się ta osoba, co jest ogromnym plusem 😉 

Autorka przedstawiła całą paletę bohaterów. Każdy z nich jest inny, dzięki czemu z łatwością zapadają w pamięci. Najwięcej miejsca poświęcono Idze Mirskiej, młodej policjantce, która dopiero przeniosła się do Komendy Stołecznej. Niepozorne chuchro, które potrafi pokazać pazury – od razu ją polubiłam. Nie pozwala sobie wejść na głowę, zwłaszcza Budrysiowi, który od samego początku podchodzi do niej nieufnie i robi wszystko, byleby ją zniechęcić do pracy. Sam komisarz początkowo wydaje się być dość specyficzną postacią, nieprzyjemną, ale z czasem zyskuje w oczach czytelnika. Jednak moim faworytem, którego po prostu nie da się nie lubić jest Madyjak – Warszawiak z dziada pradziada, którego gwara po prostu rozłożyła mnie na łopatki i zawsze poprawiała mi humor 😊

O ile przedstawiona historia jest naprawdę solidna, tak wydaje mi się, że największym atutem powieści jest jej język. Prosty, lekki, bez owijania w bawełnę, ze sporą dawką humoru i ironii. Wzajemne docinki Mirskiej i Budrysia niejednokrotnie sprawiły, że uśmiechałam się pod nosem, a sama sprawa, mimo, że chodziło o morderstwo, nie była przytłaczająca. 

Podsumowanie: Sięgając po debiuty zawsze obawiam się, że mimo dobrych chęci autor nie będzie potrafił w pełni przekazać czytelnikowi tego, co zamierzał. W tym przypadku było podobnie, jednak Anna Bińkowska dość szybko rozwiała moje wątpliwości. Niesztampowa fabuła, ciekawi bohaterowie, wszystko okraszone sporą dawką humoru, dzięki czemu czyta się szybko i z przyjemnością. Nie ukrywam, że z chęcią przeczytałabym kolejną powieść z Igą Mirską w roli głównej, bo „Tu się nie zabija” rokuje naprawdę dobrze 😊 


Autor: Anna Bińkowska
Tytuł: "Tu się nie zabija"
Liczba stron: 352
Premiera: 14 czerwca 2017
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.











Recenzję możecie również przeczytać na portalu Bookhunter.pl :)


13 września 2017

Elżbieta Rodzeń - "Przyszłość ma Twoje imię"


Mimo, że od napadu minęło trzy lata Blanka nadal zmaga się z traumą. Jest wycofana, boi się wejść do jakiegokolwiek sklepu, a także dostaje napadu lęku, gdy ktoś niepostrzeżenie dotknie jej pleców, jednak stawia na swoim i przeprowadza się do mieszkania kuzynki w Opolu, gdzie właśnie rozpoczęła studia. Już pierwszego dnia poznaje w dość dwuznacznej sytuacji jednego z sąsiadów, Mateusza, który jak się później okazuje jest również szefem jej zmiany w kawiarni, gdzie pracuje. Dziewczyna stopniowo dopuszcza go do siebie, jednak jego przeszłość nieustannie daje o sobie znać i niejednokrotnie wystawia jej uczucia na próbę. Czy mimo tego, że oboje zmagają się z problemami, które niejedną osobę by przerosły, dadzą szansę rodzącemu się między nimi uczuciu?

Na co dzień Elżbieta Rodzeń pracuje w poradni psychologiczno-pedagogicznej jako  pedagog terapeuta. W wolnych chwilach oddaje się czytaniu książek (które pochłaniam w ekspresowym tempie!), spacerom, oglądaniu ciekawych filmów. Na polskim rynku wydawniczym zadebiutowała w 2014 roku powieścią "Noc świetlików" i do tej pory ma na swoim koncie cztery książki.

Przyznaję, jestem sroką okładkową i gdy  zapowiedziach pojawiła się ta książka, wiedziałam, że muszę ją mieć. Sam opis zapowiadał typową powieść New Adult. jakich wiele ostatnio na półkach w księgarniach. Jednak piękna okładka skrywa równie wartościowe wnętrze. Historia skupia się na wątku romantycznym. Autorka opisuje rodzące się uczucie między dwojgiem młodych ludzi, którzy uczą się przede wszystkim wzajemnego zaufania i otwartości na innych. Emocjonalny rollercoaster towarzyszy czytelnikowi przez cały czas, gdyż dzieli z nimi smutki i radości, złość i euforię, a wszystko to nakreślone lekkim i plastycznym językiem. Gdy już byłam przekonana, że nic mnie nie zaskoczy i autorka wykorzystała wszystkie asy, które miała w rękawie, na jaw wychodzą okoliczności, które spadają na Blankę (i na mnie również!) jak grom z jasnego nieba. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może się wydarzyć, jednak nie zdradzę nic więcej, by nie psuć Wam przyjemności płynącej z lektury 😉

„Przyszłość ma twoje imię” to powieść, od której nie sposób się oderwać. Co tu dużo mówić, od dawna żadna książka tak mnie nie wciągnęła. Z każdym kolejnym rozdziałem powtarzałam sobie, że to ostatni, jednak gdy nadchodziła chwila zamknięcia książki nie potrafiłam tego zrobić. Musiałam poznać dalsze losy Blanki i Mateusza, dowiedzieć się jakie przeszkody pojawiają się na ich drodze i czy sobie z nimi poradzą. 

Powieść skupia się na losach Blanki i Mateusza. Oboje wiele przeszli i nadal zmagają się z demonami przeszłości, jednak wzajemna pomoc w znacznym stopniu ułatwia im codzienne życie. Początkowo Blanka otacza się wysokim murem i nikogo nie dopuszcza do siebie, dlatego trudno ją rozgryźć. Jest płochliwa, nawet dźwięk upadającego krzesła napawa ją strachem. Natomiast Mateusz na pierwszy rzut oka to typowy samiec alfa, który wszystko, poza pracą w kawiarni, traktuje z lekceważeniem, jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że to tylko pozory. Pod maską kryje się troskliwy, wrażliwy młody mężczyzna, który robi wszystko, by wyjść na prostą. Pracuje, studiuje, a wolne chwile poświęca na taniec, który jest jego największą pasją. Autorka ukazała jak wzajemne oddziaływanie sprawiło, że oboje zaczęli się zmieniać, otwierać na ludzi i na ich pomoc. Pod względem konstrukcji, to chyba jedni z najlepiej wykreowanych bohaterów z jakimi się zetknęłam w tym roku, zwłaszcza w aspekcie psychologicznym. Mimo, że Blanka początkowo jest cicha i to Mateusz dominuje, to obie kreacje zapadają w pamięci.


Podsumowanie: „Przyszłość ma twoje imię” to powieść ukazująca siłę prawdziwego uczucia, poświęcenie, walkę z samym sobą i realizowaniu pasji. Bawi, ale przede wszystkim wzrusza i pokazuje, że czasami naprawdę warto dać komuś drugą szansę. Lektura wywarła na mnie ogromne wrażenie, a towarzyszące mi emocje były wręcz namacalne. Już teraz wiem, że dołączę do grona wiernych czytelniczek powieści Elżbiety Rodzeń i po cichu liczę na to, że autorka pokusi się o rozwinięcie wątku Adama lub Igora 😊 

Autor: Elżbieta Rodzeń
Tytuł: "Przyszłość ma twoje imię"
Liczba stron: 544
Premiera: 17 lipca 2017
Wydawca: Zysk i S-ka

Przyszłość ma twoje imię [Elżbieta Rodzeń]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE








Recenzję możecie przeczytać również na portalu BookHunter (o tutaj → RECENZJA

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.